Wybór i kupno działki

Wybór i kupno działki
To była przygoda. Kilka dni oglądałam ogłoszenia w internecie na najróżniejszych stronach. Potem – załamana – robiłam kilkudniową przerwę, żeby, po zebraniu sił, znowu wrócić do poszukiwań. Uruchomiłam sobie stronę geoportalu oraz inną – z mapą wysokości nad poziomem morza po to, żeby wybrać lokalizację, która nie znajdzie się pod wodą, kiedy po ociepleniu klimatu stopią się całkowicie lodowce. Wybierałam też tylko działki na południowym stoku. Do realizacji moich planów potrzebny był mi chociaż niewielki spadek terenu.
Doszłam do wniosku, że stać mnie tylko na działkę rolną i to niezbyt dużą. Ziemi rolnej nie wolno dzielić na działki mniejsze niż 30 ar (3000 m2), zatem celowałam w taką właśnie. Chociaż wiem, że można kupić ziemię rolną z przeznaczeniem pod produkcję rolną, budowę lub rekreację jednocześnie. Może takie właśnie działki kryją się pod ogłoszeniami działka rolna budowlana? Sama dostałam kilka lat później malutką działeczkę tego typu od rodziców.
Do obejrzenia wybrałam cztery działki. Zabrałam ze sobą mojego ojca, który w największej okazji potrafi znaleźć wady. Sam chciał się przeprowadzić i zamieszkać na odludziu, więc z chęcią jeździł ze mną na oględziny. Czepiał się wszystkiego, czasami mnie złościł, ale nic nie mówiłam, bo w końcu po to go zabrałam. Pod koniec zaczęłam nawet podziwiać jego upierdliwość, ale jednocześnie współczułam sprzedającym. Chociaż z drugiej strony to dobra metoda (owo czepialstwo), żeby im uświadomić, że cena nie powinna być za wysoka.
Minusy działek
Największymi minusami były: zła droga dojazdowa, duża odległość od linii energetycznych (choć, jak się planuje produkcję własnego prądu off-grid, to może nie jest to wielka przeszkoda), zapachy dobiegające z pobliskich chlewni, ziemia porośnięta dużą liczbą drzew, którą trzeba przed budową legalnie odlesiać, bliskość ruchliwej drogi, wertepy na działce, zbyt duże nachylenie terenu, piękny las dookoła, ale gęsty, a przez to to niebezpieczna okolica (bo zbyt duże odludzie), droga ze służebnością przejazdu przebiegająca przez środek terenu, linie i słupy wysokiego napięcia na działce. Rzadszymi problemami są: obszar natura 2000 lub inny chroniony, na którym może być nasz upragniony kawałek ziemi, albo górka, która jest kurhanem. W tym ostatnim przypadku na działce nie będzie można nawet wbić szpadla, można za to ją kosić i rozbić sobie na niej namiot.
Problemy z przepisami – ziemia rolna tylko dla rolników?
Wreszcie kupiłam działkę. Szukałam jej rok, a właściwie, to czekałam na nią rok, bo wpadła mi w oko już na początku moich poszukiwań. Problemem okazały się nowe przepisy, według których ziemię rolną mógł kupić tylko rolnik. Skończyłam półtoraroczny kwalifikacyjny kurs rolniczy. Już w połowie kursu okazało się, że jeśli przez dłuższy czas nie pojawi się żaden rolnik chętny do kupna tej ziemi, to na wniosek rolnika sprzedającego (do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa) nierolnik może nabyć taki grunt. Kurs zrobiłam do końca, bo był ciekawy. Przepisy wtedy były nowe i zwykli ludzie, jak ja, byli w nich zagubieni, ale udało się.
Wreszcie kupiłam
18 października 2017 roku kupiłam za 18 000 złotych 30 ar (na południowym stoku) ziemi rolnej porośniętej małymi samosiejkami, głównie sosnami i brzózkami. Najpierw jednak wiosną obejrzałam działkę na mapach satelitarnych, potem „na żywo” z właścicielem. Następnie w jakiejś kawiarni podpisałam umowę przedwstępną i zapłaciłam zadatek 1800 złotych. Wreszcie po kilku miesiącach u notariusza zapłaciłam resztę i podpisałam akt notarialny.
Warunki na działce
Do linii elektrycznej jest kilkadziesiąt metrów, a dostępu do wodociągu – żadnego. Na żadnej z sąsiednich działek, na które podzielono ośmiohektarowe pole nie było zabudowań, choć niektóre były już sprzedane. Na geoportalu widziałam, że moja działka ma kształt trapezu i sąsiaduje przez drogę z dwiema działkami, na których są siedliska. Działki są blisko, ale są duże, a same siedliska są oddalone o trochę ponad 300 m od mojej działki. Jeśli nie udałoby mi się uzyskać warunków zabudowy (powołując się na sąsiednie zabudowane działki), to zawsze mogę wybudować domek do 35m2 na zgłoszenie, do tego jeden taki na każde 500 m2 mojego gruntu. To już coś.
Jeśli potrzebne będzie odrolnienie, to najpewniej nie będzie z nim problemu, bo ziemia ma klasę IVa. Moim zdaniem powinno być IVb, bo to piasek i to już całkiem jałowy ze sporą ilością kamieni. Chociaż i to okazało się później zaletą. Zresztą pod uprawę każdą ziemię trzeba nawozić.
Chociaż mój teść miał kawałek gruntu w dołku otoczonym polami uprawnymi. Nigdy nie musiał stosować nawozów, a ziemniaki były wielkie i miały czarne plamy od przenawożenia, bo nawozy spływały od rolników wraz z deszczem w dół na jego teren.
Od wschodu, południa i zachodu jest las, który zaczyna się za innymi działkami, jakieś 350 m od granic mojego kawałka. Mam drogę z trzech stron (od południa to droga wewnętrzna do innych działek, prowadzi ona do lasu, a 1 km dalej jest leśne jezioro z mini kąpieliskiem). Po stronie północnej jest górka o wysokości 180 m n.p.m., a sama działka ma najniższy punkt na wysokości 165 m n.p.m.. Najwyższy punkt działki według mapy wysokości nad poziomem morza jest o 1,5 m wyżej niż najniższy. Moim zdaniem jest przynajmniej o jakieś 2 m wyżej (czyli mapa myli się o 0,5 m). Dla mnie, akurat. Nie będę musiała wkopywać zbyt głęboko szamba (a raczej oczyszczalni – ha, ha! piaskowa ziemia, a nie glina), bo umieszczę je na dołku. Ogródek też będę podlewała z beczek z deszczówką korzystając z siły grawitacji zamiast prądu. No i woda po deszczu nie będzie stała na działce.
Pierwsze prace czyli koszenie
Byłam zadowolona. Ojca przywiozłam na działkę jesienią, po podpisaniu umowy. Dopiero wtedy powiedziałam mu, że kupiłam działkę. Jak ją zobaczył był zachwycony, chociaż oczywiście głośno powiedział, że ma nadzieję, że ta bita droga dojazdowa nie zmieni się jesienią w bagno. Na szczęście dla nas nie zmieniła się. O odśnieżanie też nie trzeba było się martwić, bo jedna z dwóch dróg przylegających do mojej działki jest drogą gminną, a druga prowadzi do gospodarstwa rolnego, więc gmina odśnieża również i ją.
Mój ojciec przyjechał po tygodniu na działkę z wykaszarką spalinową i skosił ją całą w ciągu kilku godzin (zostawiając wszystkie samosiejki, jakie zauważył), całe 30 arów! 69 lat, ale ma parę. Dziś już takich dziadków nie robią.

Maja Maki

Studnia wiercona

Studnia wiercona Znalazłam ekipę, która wywierciła mi studnię (30 m głębokości) w ciągu jednego dnia. By móc wiercić jeździli po

Czytaj Dalej

Dzikie jedzenie

Ważne związane z bezpieczeństwem uwagi dla amatorów dzikiego jedzenia 1. Zanim weźmiesz do ust dziki chwast postaraj się go poznać.

Czytaj Dalej

Dodaj komentarz